No to tak, w ciągu ostatnich 27 dni zdążyły odbyć się moje urodziny, a także wyjazd do Warszawy na maraton z rodziną. :)
Urodziny średnie, trochę smutno było, a Warszawa jak zwykle świetnie :D Sprawdziany, niezapowiedziane kartkówki i całe to bagno zaczęło się już na poważnie :/ Więc nie ma obijania się. NAUKA! ;_;
Nie mam jakoś specjalnie weny na pisanie, więc zostawiam was z zaledwie kilkoma linijkami moich dzisiejszych wypocin i odsyłam do literatury, muzyki, filmów i życzę szczęścia w nauce i życiu. Boże co ja piszę.. Spadajcie czytać John'a Green'a "Szukając Alaski". Albo słuchać muzyczki do której podam wam link niżej. Ja jak na razie lecę rysować i słuchać dołujących piosenek Odell'a. Uwielbiam go ;_;
Branoc wszystkim :*
muzyka:
Clare Cassandra - "Diabelskie maszyny"





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz