No nic. Po ostatniej notce zdążyłam być w teatrze na jazzie i dziś byłam również na koncercie Lao Che w Zabrzańskim Centrum Kultury "Wiatrak". Oczywiście było świetnie. Parę dni temu spała u mnie Wiktoria, a we wtorek kuzyni wyjechali, no i wreszcie nastał spokój. Zauważyłam u siebie kolejną wadę, nad którą muszę popracować, a mianowicie zaczynam bardzo dużo rzeczy, i w końcu ich nie kończę. Zaczynam czytać książki, oglądać seriale, pisać piosenki o których po jakimś czasie ZAPOMINAM, a potem takie puf! I nagle przypominam sobie o wszystkich tych rzeczach, które muszę skończyć, albo zacząć czytać/oglądać od początku bo za Chiny nie wiem o czym to jest. ;_; Za 22 dni jadę na komunię kuzynki, a jeszcze nie kupiłam sukienki ;_; Do tego trzeba będzie się teraz troszkę sprężyć z nauką xd Byłam wczoraj na zakupach i oczywiście miałam sobie znaleźć sukienkę a kupiłam bluzki i leginsy eh... To moje zorganizowanie. Trzeba jutro wstać o 9 i lecieć na Rojce, więc lecę już spać zostawiając tu pewien utwór oraz zdjęcia biletów, Lao Che i supportu (nie zapamiętałam nazwy zespołu cholera!) Dobranoc :*

"Rzuciłem palenie i kościół też.
Do jednego czasem wracam do drugiego - nie"



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz